Zatłoczone skrzyżowanie, oblodzona jezdnia, próbujące przejechać samochody i tzw. "beemwuj" w drifcie. Efekt? Kilkanaście wykroczeń, 58 punktów karnych i prawie 6 tysięcy złotych mandatu. A to dopiero początek jego problemów.
Zdarzenie miało miejsce w grudniu ubiegłego roku, jednak dopiero teraz sprawa nabrała finału. Jak wynika z ustaleń, styl jazdy 20-latka wskazywał na całkowite lekceważenie przepisów i brak wyobraźni.
Świadkowie relacjonowali, że samochód wchodził w poślizgi na skrzyżowaniu, a całość wyglądała jak scena z filmu akcji. Problem w tym, że wokół byli inni kierowcy
Nagranie trafiło na skrzynkę „stop agresji drogowej”, a policjanci – jak podkreślają – dokładnie przeanalizowali materiał i szybko ustalili tożsamość kierującego.
Konsekwencje okazały się dotkliwe. Funkcjonariusze przekazali, że na konto młodego mężczyzny trafiło aż 58 punktów karnych, co w praktyce oznacza utratę prawa jazdy. Dokument został zatrzymany, a sprawa trafi do sądu, ponieważ część zachowań zakwalifikowano jako przestępstwo.
Mundurowi zaznaczają, że w takich przypadkach nie ma taryfy ulgowej – szczególnie gdy brawura mogła zakończyć się tragedią.
To kolejny przykład drogowego „popisu”, który zamiast internetowej sławy przyniósł poważne konsekwencje prawne. Policja przypomina, że ulica to nie tor wyścigowy, a chwila adrenaliny może kosztować znacznie więcej niż komplet opon do driftu.

Mieszkaniec Bytomia od kilku lat publikuje własne filmy rejestrowane z drona. Ich niezwykłość polega już na samej technice operowania dronem...

Pomożemy