Na filmie wyraźnie widać, że nastolatek wywrócił się na hulajnodze jeszcze zanim uderzył w samochód - prawdopodobnie na skutek własnego nieprawidłowego hamowania, czyli (jak to najczęściej się słyszy) z powodu "niedopasowania prędkości jazdy do warunków na drodze". Bardziej precyzyjnie powinno być raczej... niedopasowanie drogi do środka lokomocji.
Czy kierowca miał w ogóle realną szansę by zauważyć jadącego znacznie szybciej niż piesi chłopaka na hulajnodze? Czy w takim przypadku cokolwiek da uważne rozglądanie się? na filmie widać, że w chwili skrętu nadjeżdżąjącą hulajnogę mogli zasłaniać całkowicie mijający ją piesi. Tacy "prawdziwi piesi".
Policja zakomunikowała: "Sprawcą tego zdarzenia uznany został kierujący pojazdem osobowym, który winien ustąpić pierwszeństwa osobom znajdującym się na chodniku. Mężczyzna został ukarany mandatem karnym w wysokości 1500 złotych oraz 12 punktami karnymi."
To jest dodatkowa kwestia która zaskakuje - zatrzymajmy się na tym stwierdzeniu: "kierujący pojazdem osobowym, który winien ustąpić pierwszeństwa osobom znajdującym się na chodniku"... A gdyby tą "osobą na chodniku" była osoba na motocyklu, a nie na hulajnodze? Jak wtedy rozstrzygnęła by się sprawa winnego i poszkodowanego?
Do zderzenia doszło w czwartek, 6 sierpnia, po godz. 11 przy ul. Katowickiej. 50-letni kierowca samochodu skręcał w kierunku podwórka i podczas przecinania chodnika nie zauważył jadącego nim nastolatka.
Hulajnoga uderzyła w samochód, a 16-latek doznał obrażeń. Na szczęście nie okazały się one poważne, choć sytuacja mogła zakończyć się znacznie gorzej.
W przypadku tego zdarzenia całą odpowiedzialność za spowodowanie kolizji policja przypisała kierowcy. Podczas skrętu musiał zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa osobom znajdującym się na chodniku.
Kierowca został ukarany mandatem w wysokości 1500 zł oraz otrzymał 12 punktów karnych. Nagranie ze zdarzenia zostało opublikowane ku przestrodze, bo pokazuje sytuację, w której kilka sekund nieuwagi wystarczyło, by doszło do potrącenia.
Problem w tym, że także zachowanie nastolatka pozostawiało sporo do życzenia. 16-latek jechał hulajnogą bez kasku i bez wymaganej karty rowerowej, dlatego również musi liczyć się z konsekwencjami.
Sama jazda hulajnogą po chodniku nie jest automatycznie zabroniona, ale przepisy dopuszczają ją tylko w określonych sytuacjach. Wtedy kierujący musi poruszać się z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego, ustępować mu pierwszeństwa i nie utrudniać jego ruchu.
Najważniejsza lekcja z tego zdarzenia jest prosta: na drodze i chodniku nie wystarczy patrzeć tylko przed siebie. Kierowca powinien dokładnie sprawdzić chodnik przed wykonaniem manewru, a osoba na hulajnodze musi pamiętać, że każdy nieostrożny ruch może skończyć się poważnymi obrażeniami.
W tym przypadku skończyło się na szczęście bez ciężkich obrażeń, ale zarówno kierowca, jak i nastolatek mieli powody, by wyciągnąć wnioski. Jedno zderzenie pokazało, że bezpieczeństwo nie zależy wyłącznie od tego, kto formalnie ponosi winę – rozsądek potrzebny jest po obu stronach.

Jeszcze niedawno błyszczał światłem artystycznej instalacji w pustych murach, dziś ma szansę rozbłysnąć na nowo jako symbol industrialnej rewitalizacji...

Pomożemy